Jedna, jedyna, Una

Zwiedzanie Parku Narodowego UNA było świetną decyzją! Piękna kręta rzeka z wieloma wodospadami, owiana legendami z zielenią drzew i turkusem wody wowołującymi zachwyt. Do parku można się dostać z kilku stron, my wjechaliśmy od południa zaczynając zwiedzanie od wodospadu Martinbrodski slap. Niespodzianka czekała na Ignaca jednak tuż przed wejściem do parku. Przed naszymi oczami ukazał się czerwony wiszący mostek prowadzący przez rzekę Una. Uwierzycie? Jak na zamówienie haha.

Więc Ignac popędził jak oparzony i myślał, że to jedyna atrakcja.

Ale to wodospady i kaskady wodne na rzece Una są fenomenem. Ten w wiosce Martin Brod to w zasadzie rozciągająca się na długości 800m sekwencja wodnych kaskad, z których najwyższa ma 54m.

Niesamowite jest to, że w tej wiosce normalnie żyją ludzie, a domy mają tak pobudowane, że pod/obok rzeka Una im płynie. Jedna z kreatywniejszych rodzin organizuje pokazy eko prania, jak za dawnych czasów za 1 KM (2zł). Taka pralka do autentyczna beczka, bučnica, w której tworzy się wir wodny, poziom wody można regulować, no i pierze bez detergentów. Idealna do dużych rzeczy jak koc, narzuty itp. Pani opowiadała, że ‚miastowi’ okoliczni zjeżdżają, aby tak prać te koce i dywany, tylko ‚to już mąż robi, bo wyjąć ciężko z beczki nasiąknięty wodą‚. A ja całą torbę ciuchów do prania miałam!

Drugą atrakcją są młyny wodne, bo faktycznie prąd rzeki Una jest tak silny, że aż się prosi o praktyczne wykorzystanie tej energii.

Ruszyliśmy w głąb parku, po drodze mijając zawalony most. Najbardziej spektakularny wodospad to Štrbački buk. Nam trafiły się dodatkowe atrakcje w postaci burzy, piorunów, ale było warto. Sama nazwa rzeki Una, jak głosi legenda, oznacza z łaciny jedna, ta jedyna. Podobno za czasów imperium rzymskiego wojownicy zapuszczający się w te tereny odzyskali umiejętność dostrzegania piękna utraconą przez wiele lat bitew. Kiedy dotarli do rzeki Una, ujrzeli wodospady, napili się krystalicznej i orzeźwiającej wody Uny, jeden z nich wykrzyknął „una!”. No i stąd nazwa.

Żal było wyjeżdżać z parku, tym bardziej, że strażnik spojrzawszy na naszego Landa pozwolił nam przejechać park w całości. Inni zawracać musieli, bo trasa szutrowa, czasem pod i z górki. Jeszcze po drodze pstrąga z Uny przepysznego zjedliśmy, na deser maliny i w drogę – Bihač, ale tylko przelotem zamek, szybkie zakupy, bo jakoś od miast stronimy. Kierunek Banja Luka i dalej halsem na most w Belgradzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s