Halsem po Bośni

Zwiedziliśmy Jajce, Wodne Młyny pamiętające jeszcze czasy osmańskie i znowu mapa w ruch. Gdzie teraz, kierunek Serbia, tam czekają na nas mosty, czy jednak jeszcze góry w Bośni. One u-z-a-l-e-ż-n-i-a-j-ą! Uderzyliśmy na zachód w stronę szczytu Šator 1873m n.p.m, po drodze zaliczając wspaniałą i zróżnicowaną trasę – przecięliśmy pasmo Crna Gora, a potem wyżynnymi terenami Korita w las i dalej wspinaczka na szczyt. Po drodze mijaliśmy opuszczone wsie, rozpadające się domy, małe cmentarze, smutna scheda powojenna.

Ignac zasiadł za to za kółkiem Landa i był przeszczęśliwy.

Nasz szwędaczowy kompas zrzuca nas prawie pod granicę z Chorwacją, podczas gdy grana miała być Serbia. Kręcimy się po Bośni od prawa do lewa, halsóweczka taka. I wiecie co? To jest w tej wyprawie najfajniejsze. Nic nie musimy! Mamy zapas czasu, a Bośnia co chwile funduje nam rarytasy widokowe.

Wypatrzony szczyt Šator, więc jedziemy na górę. Ale szlakiem, który ustawił tata – dłuższym, ciekawszym, a pod samym szczytem…chyba już tylko pieszym. Fajnie, adrenalina skacze, wysokość już 1800m, tyle że po deszczu. Trawiaste trawersy dostarczają nam dodatkowych wrażeń. Bajka! Planowaliśmy tu nocleg, pojawił się jednak problem – muchy! Skąd i po co one tu?! Chmary nas obsiadały w moment. Nie dało się wytrzymać, więc mimo późnej pory staczamy się z góry i szukamy noclegu.

Przejeżdżamy przez Grahovsko Polje i nocujemy na polance z widokiem na pasmo Bobara. Stąd mamy świetną bazę wypadową do Parku Narodowego UNA, ale o tym opowiemy Wam jutro 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s