Ale Jajce!

Wczorajsza przejażdżka górami Vranica solidnie naładowała nam akumulatory pozytywną energią. Obraliśmy kierunek na miejscowość Travnik z zamkiem – w końcu kilka atrakcji z Trip Advisor’owych TOP 10 wypada zaliczyć. Turlaliśmy się główniejszą drogą, która okazała się w sporej części szutrem. Piękne widoki na połoninę Kruščica z górami dochodzącymi do 1700m n.p.m. Soczysta zieleń, przestrzenie, ale mało zwierzyny jakoś. Jedynym przejawem fauny do tej pory w Bośni był jeż, jaszczurka, zaskroniec, błotniak i myszołów. Z tych dzikich, bo owce jak w N.Zelandii – są dosłownie wszędzie.

W Travniku zamek. I tyle. Szału nie ma, jest za to armata, zaciekawiła Ignaca i pan ‚na żywo’ wyrabiający skarbonki z gliny. W zamku mieści się też muzeum historii Bośni. Można trochę poczytać, bo umówmy się – kraj, o którym niewiele się dowiemy na lekcji historii w szkole.

Nie interesowały nas targowiska i czasu było szkoda, więc uciekamy na północ w góry Vlašić. Zakupy podstawowych produktów zrobiłam na osiedlowym sklepiku już za miastem. Normalnie przeniosłam się do PRL’u, ale tak fajnie – pan skakał koło mnie, wybierał ładne owoce, a na koniec uroczystym gestem wręczył paragonik z kwotą 8 KM (16zł), że wszystko dobrze podliczone i on uczciwy jest. No to po lody wróciłam jeszcze.

Tata Ignacowy już miejsce na nocleg wyhaczył. W góry zatem, tu już nieco niżej, teren łagodniejszy. Dojeżdżamy do połoniny Galica na punkt widokowy. Biwak robimy sobie właśnie tam zjeżdżając jedynie w miejsce, gdzie od wiatru osłaniają nas drzewa i krzaki. Pięknie jest. W oddali majaczy szczyt Paljenik 1933m n.p.m, na który prowadzi przyzwoita droga.

Jaki luz, jaki relaks, kolacja, ciepły prysznic i śpimy jak dzieci. Dzis poranek podobny – lampa na niebie, lekki wiaterek, no nie chce się zbierać człowiekowi. Patrzymy sobie na mapę i dumamy gdzie dzisiaj. Unikamy miast, a im dalej na północ, tym teren bardziej się wypłaszcza. Blisko do Jajec, kolejny punkt z TOP 10 z wodospadami Pliva, zamkiem i innymi zabytkowymi meczetem oraz cerkwią. Może być, bo i trasę ustawiliśmy szutrowymi drogami.

Przyjemne zaskoczenie. Jajce okazują się fajnym miejscem. Wodospady na rzece Pliva są tuż przy murach zamku. Nie ma zatrzęsienia turystów jak na Kravicy, spacerek po parku, puszczenie patyków, po prostu miło i warto zajrzeć jak się jest w pobliżu.

Mama gdzie net łapie, tam pisze. No i oczywiście zakupy, ale tylko to co warto – ser na Serowym szlaku. Kusiła jagnięcina, tylko zerknęłam w bok…i jakoś mi przeszła ochota.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s