Nocna wspinaczka po górach Vranica

Było trochę straszno, trochę kozacko, ale kto nie ryzykuje, ten nie ma widoków z ‚dachu świata’! Namiot rozkładaliśmy przed północą po 20km nocnej wspinaczki górskiej pasmem Vranica nad jeziorkiem Prokoško. Oczywiście nie planowaliśmy tego, ale w trakcie jazdy kolejne opcje upadały, bo a to za blisko ludzi, a to droga się kończy i zbocza strome. No więc ciągniemy do przodu kolejne kilometry.

A jak to się zaczęło? Niewinnie jak zawsze. Bez ciśnienia czasowego ruszyliśmy znad jeziora Boračko w stronę gór Bjelašnica po drodze zahaczając o wiszący most dla pieszych (tylko 4 osoby jednocześnie), o którym wspomniał nam Duńczyk.

Nad rzeką Rakitnica popas i pyszna, pożywna zupa, dzięki której przetrwaliśmy nocną jazdę. Chcieliśmy zostać już tam tylko godz. 17, trochę jakby za wcześnie. No to kierunek na Kreševo, czyli północ, bo droga fajna i podobno warto obejrzeć. Wiemy to od lokalnego pasjonata Land Roverów. Jadąc zobaczyliśmy piękną białą serię odrestaurowaną, więc przystanęliśmy i pogadaliśmy chwilę. Kreševo okazało się jednak mini kurortem i mimo zmroku sporo ludzi kręciło się jeszcze. Dlatego jechaliśmy dalej.

Przypomniała mi się Gruzja. Też zdarzało się późno ze śpiącym Ignacym zjeżdżać. Teraz dwójka źrebaków do ogarnięcia. Szybka przekąska na noc w aucie, Majki oblucje pieluchowe w powietrzu na tylnym siedzeniu i lulanie.

Uff, dzieci śpią, młodsze za ręke trzyma, starsze na mnie poduszkę sobie wymościło, więc jak ruski paragraf zgięta staram się wysiedzieć. Tata Ignacowy szuka kolejnej miejscówki. Jego upór i determinacja, żeby nie spać byle gdzie jest godny podziwu. W takich sytuacjach nawet nie musimy nic ustalać, każdy wie co trzeba robić, współpraca to klucz. Znajduje jeziorko i kolejne 30km do zjazdu w las. Tam już czujemy się bezpiecznie. Taki paradoks haha. Zmrok nam nie przeszkadza, Land wspina się mozolnie krętą drogą, dzieci śpią. Docieramy wreszcie na wysokość 1700m n.p.m a tam domki, cicho, głucho, jak w skansenie. Na śpiocha ubieramy dzieci na noc, zrzut do namiotu i błogi sen. A rano? Miazga totalna!

Widok cudowny, słońce, śniadanie ultra all inclusive w naturze z baranami, owcami beczącymi w tle. Znajdujemy off road’ową ścieżkę na przełęcz Sarajewska Vrata i piękny widok na szczyt Nadkrstac 2110m n.p.m. Wyprawa mostowa, ale takiej przejażdżki odmówić sobie nie wypada. Bośnio, nie chcemy nawet ruszać się dalej! Cieszymy wzrok, kręcimy, obiadujemy i chcemy więcej i więcej!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s